Przeciągające się spory budowlane zagrażają płynności mniejszych firm. Komentarz mecenasa Andrzeja Hantke

Rosnące koszty realizacji inwestycji, ograniczona dostępność pracowników i materiałów oraz presja na marże sprawiają, że pozycja uczestników rynku budowlanego staje się coraz bardziej nierówna. Dla dużego wykonawcy przedłużający się konflikt oznacza zazwyczaj dodatkowe koszty i późniejsze rozliczenie kontraktu. Dla mniejszej firmy kilkumiesięczne oczekiwanie na należne wynagrodzenie może natomiast doprowadzić do utraty płynności i zagrozić jej dalszej działalności. Problem ten komentował Andrzej Hantke, partner zarządzający Kancelarii Hantke & Piskor.

Formalna równość nie oznacza równej pozycji

Choć uczestnikami procesu budowlanego są formalnie równorzędni przedsiębiorcy, ich rzeczywiste możliwości finansowe, organizacyjne i negocjacyjne często znacząco się różnią. Duże podmioty mogą rozłożyć ryzyko na kilka równolegle prowadzonych inwestycji, korzystać z łatwiejszego dostępu do finansowania oraz negocjować korzystniejsze ceny materiałów i usług. Dysponują również większym zapleczem pracowników, sprzętu i specjalistycznej wiedzy.

Mniejsze przedsiębiorstwa działają zwykle przy niższych rezerwach finansowych, mają bardziej ograniczony dostęp do pracowników i parku maszynowego, a warunki współpracy są im nierzadko przedstawiane z niewielką możliwością wprowadzania zmian. Ich elastyczność i znajomość lokalnego rynku mogą być istotnym atutem, jednak nie zawsze równoważą przewagę większego partnera przy negocjowaniu umowy i późniejszych rozliczeniach.

W teorii mamy do czynienia z równorzędnymi przedsiębiorcami. W praktyce branża budowlana działa często w modelu silnej asymetrii kontraktowej, w którym mniejszy uczestnik procesu inwestycyjnego ma ograniczoną możliwość realnego negocjowania warunków współpracy – mówi Andrzej Hantke, partner zarządzający Kancelarii Hantke & Piskor.

Konflikt często zaczyna się przed etapem rozliczeń

Źródłem sporów budowlanych są często nie tylko problemy pojawiające się podczas wykonywania prac, lecz także sposób skonstruowania kontraktu oraz brak bieżącego dokumentowania zmian. W trakcie inwestycji zakres robót może się zmieniać, pojawiają się dodatkowe zadania, modyfikacje projektu lub nowe oczekiwania inwestora. Jeżeli wraz z nimi nie zostanie formalnie uzgodnione dodatkowe wynagrodzenie, na etapie rozliczeń strony mogą odmiennie oceniać zakres wykonanych prac i wysokość należnej zapłaty.

Konflikty powstają również wskutek wstrzymywania części wynagrodzenia, sporów dotyczących odpowiedzialności za opóźnienia oraz uzależniania zapłaty od przebiegu kolejnych etapów inwestycji. W rezultacie firma, która wykonała swoje zadania zgodnie z harmonogramem, może czekać na środki z powodu okoliczności pozostających poza jej kontrolą.

Szczególnie niebezpieczny jest model współpracy, w którym odpowiedzialność za zmiany, opóźnienia lub problemy organizacyjne jest jednostronnie przenoszona na podmiot o słabszej pozycji negocjacyjnej. Spór staje się wówczas konsekwencją nie tylko realizacji inwestycji, ale również nierównomiernego podziału ryzyka przyjętego już na etapie zawierania umowy.

Czas może przesądzić o dalszym istnieniu firmy

Duży wykonawca dysponujący zapleczem finansowym i zespołem prawnym może potraktować spór jako jeden z kosztów prowadzenia działalności. Mniejsza firma często nie ma możliwości oczekiwania przez wiele miesięcy na zakończenie negocjacji, mediacji lub postępowania sądowego. Brak zapłaty utrudnia jej regulowanie wynagrodzeń, należności wobec dostawców i pozostałych zobowiązań związanych z działalnością.

Największym kosztem sporów budowlanych bardzo często nie są koszty prawne, tylko czas. W sytuacji, gdy firma przez kilka miesięcy nie otrzymuje należnych środków, traci zdolność do regulowania własnych zobowiązań. To jest moment, w którym spór przestaje być problemem prawnym, a staje się problemem egzystencjalnym dla przedsiębiorstwa – podkreśla mecenas Andrzej Hantke.

Mediacja może przyspieszyć porozumienie i ograniczyć ryzyko wieloletniego procesu, jednak rozpoczyna się dopiero wtedy, gdy konflikt już istnieje. Nie usuwa więc jego podstawowych przyczyn, którymi często są nieprecyzyjne zasady rozliczeń, brak dokumentowania zmian oraz nierówny podział ryzyka pomiędzy uczestnikami inwestycji.

Skuteczne ograniczanie sporów budowlanych wymaga zatem nie tylko sprawnych procedur ich rozwiązywania. Równie istotne są odpowiednie konstruowanie umów, bieżące potwierdzanie zmian w zakresie robót i wynagrodzenia oraz bardziej równomierne rozłożenie ryzyka pomiędzy stronami kontraktu.

Publikacja z komentarzem mecenasa Andrzeja Hantke ukazała się na portalu PROPERTY NEWS w artykule „Duży wykonawca przetrwa, mały może zniknąć. Tak spory zmieniają polską branżę budowlaną”.

Link do artykułu: https://www.propertynews.pl/wykonawstwo-i-uslugi/duzy-wykonawca-przetrwa-maly-moze-zniknac-tak-spory-zmieniaja-polska-branze-budowlana,199857.html