Mniejsze firmy są na straconej pozycji? Komentarz mecenasa Hantke dla Polska Press
Rynek budowlany w 2026 roku coraz wyraźniej pokazuje podział na silnych i słabszych uczestników. Największe koszty sporów ponoszą najmniejsze firmy – podwykonawcy i dostawcy, dla których konflikty z partnerami biznesowymi oznaczają często zagrożenie płynności. Dane finansowe i zmiany w przepisach tylko potwierdzają skalę problemu. Jak mniejsze firmy mogą chronić swój interes? O tym mecenas Andrzej Hantke.
Jak podaje portal e-budownictwo „najbardziej narażone na skutki napięć w branży są firmy funkcjonujące na końcu łańcucha inwestycyjnego. Już w 2026 roku zaległości przedsiębiorstw zajmujących się produkcją wyrobów stolarskich i ciesielskich przekroczyły 155 mln zł, natomiast w sektorze meblarskim sięgnęły niemal 381 mln zł.
Jednocześnie rynek przechodzi proces naturalnej selekcji – słabsze podmioty znikają, a zobowiązania koncentrują się w coraz mniejszej liczbie firm. W takich warunkach każdy spór może mieć poważne konsekwencje finansowe.”
Mecenas Andrzej Hantke z Kancelarii Hantke-Piskor jest zdania, że spory zaczynają się na długo przed sądem.
– W teorii mamy do czynienia z równorzędnymi przedsiębiorcami. W praktyce branża budowlana działa często w modelu silnej asymetrii kontraktowej, w którym mniejszy uczestnik procesu inwestycyjnego ma ograniczoną możliwość realnego negocjowania warunków współpracy – mówi adwokat Andrzej Hantke, partner zarządzający w Kancelarii Hantke & Piskor.
Jak podkreśla mecenas, problemy najczęściej pojawiają się już na etapie realizacji inwestycji – przy dodatkowych pracach wykonywanych bez odpowiedniej dokumentacji, opóźnionych płatnościach czy przerzucaniu odpowiedzialności na podwykonawców.
– W wielu przypadkach spór jest tylko końcowym etapem dłuższego procesu. Problemy zaczynają się wcześniej – od sposobu konstruowania umów i praktyki ich realizacji. Jeżeli ryzyko jest przerzucane jednostronnie, konflikt jest naturalną konsekwencją – wskazuje mecenas Hantke.
Zdaniem mecenasa, dla dużych firm spór często stanowi element działalności operacyjnej. Dla mniejszych przedsiębiorstw może natomiast oznaczać utratę płynności i zagrożenie dalszego funkcjonowania firmy.
– Największym kosztem sporów budowlanych bardzo często nie są koszty prawne, tylko czas. W sytuacji, gdy firma przez kilka miesięcy nie otrzymuje należnych środków, spór przestaje być wyłącznie problemem prawnym, a staje się problemem egzystencjalnym dla przedsiębiorstwa – podsumowuje Andrzej Hantke.
Link do publikacji: https://e-budownictwo.pl/mniejsze-firmy-sa-na-straconej-pozycji-to-dla-nich-byc-albo-nie-byc/ar/c9p2-28952337