Cyberoszustwa rosną w siłę. Kiedy bank musi oddać pieniądze?

Phishing, fałszywe oferty pracy czy wyłudzenia przy sprzedaży internetowej - katalog metod stosowanych przez cyberprzestępców stale się rozszerza. Choć scenariusze są różne, konsekwencje bywają podobne: utrata pieniędzy i długotrwałe spory z bankiem. Eksperci wskazują jednak, że prawo w wielu przypadkach stoi po stronie klientów. Kiedy możemy odzyskać nasze pieniądze? I jak to zrobić?

10 kwietnia 2026
Podziel się wpisem:

Coraz bardziej wyrafinowane metody oszustw

Cyberprzestępcy nie ograniczają się już do prostych schematów działania – dziś wykorzystują zaawansowane techniki socjotechniczne i narzędzia cyfrowe.

Jednym z najczęstszych jest phishing, czyli podszywanie się pod zaufane instytucje – banki, firmy kurierskie czy popularne serwisy internetowe. Ofiara otrzymuje wiadomość e-mail lub SMS z linkiem do strony łudząco przypominającej oryginalną. Wprowadzone dane trafiają bezpośrednio do oszustów.

Równie niebezpieczne są fałszywe oferty pracy, w których obiecuje się wysokie wynagrodzenie za proste czynności, takie jak wykonywanie przelewów. W praktyce może to oznaczać udział w procederze prania pieniędzy, co niesie za sobą odpowiedzialność karną.

Na popularności nie tracą także oszustwa związane z handlem internetowym – zarówno po stronie sprzedaży (fikcyjne ogłoszenia i zaliczki), jak i zakupu (fałszywe potwierdzenia przelewów). Wciąż funkcjonują również tzw. „oszustwa nigeryjskie” oraz mechanizmy wyłudzania pieniędzy poprzez płatne SMS-y ukryte pod pozornie niewinnymi usługami.

„Najgroźniejsze jest poczucie, że wszystko wygląda wiarygodnie”

W wielu sprawach, które prowadzimy, kluczowy jest element psychologiczny. Oszustwa są dziś przygotowywane w sposób bardzo profesjonalny: strony internetowe, komunikacja czy nawet język nie budzą podejrzeń – wskazuje Kamila Morawiec.

Ekspertka podkreśla, że przestępcy coraz częściej wykorzystują pośpiech i presję czasu.

Ofiara ma podjąć decyzję natychmiast. Kliknąć link, wykonać przelew czy podać dane. To ogranicza racjonalną ocenę sytuacji i zwiększa skuteczność oszustwa – dodaje.

Jak się chronić? Podstawy wciąż działają

Choć metody oszustów ewoluują, podstawowe zasady bezpieczeństwa pozostają niezmienne.

Kluczowe znaczenie ma weryfikacja wiarygodności ofert i podmiotów – sprawdzenie danych rejestrowych, opinii czy bezpośredni kontakt. Niezmiennie obowiązuje także zasada ograniczonego zaufania wobec „okazji życia”.

Z naszej praktyki wynika, że wiele osób wciąż bagatelizuje podstawowe środki ostrożności, takie jak sprawdzenie adresu strony czy nadawcy wiadomości. Tymczasem to często pierwszy i najprostszy sposób, aby uniknąć problemów – zaznacza Olga Matyjaszczyk-Jendrasiak.

Ekspertki rekomendują także:

  • nieudostępnianie danych osobowych i bankowych niezweryfikowanym podmiotom,
  • unikanie klikania w podejrzane linki,
  • korzystanie z zabezpieczonych połączeń (https),
  • stosowanie aktualnego oprogramowania antywirusowego,
  • dokładne czytanie regulaminów usług online.

Kluczowe pytanie: czy bank odda pieniądze?

W przypadku utraty pieniędzy wiele osób zakłada, że odzyskanie pieniędzy będzie trudne lub niemożliwe. Tymczasem obowiązujące przepisy często stawiają bank w roli odpowiedzialnej za zwrot środków.

Zgodnie z ustawą o usługach płatniczych klient ma obowiązek niezwłocznie zgłosić nieautoryzowaną transakcję. To moment kluczowy – od niego zaczyna się procedura reklamacyjna.

Po zgłoszeniu nieautoryzowanej transakcji bank co do zasady powinien zwrócić środki niezwłocznie, najpóźniej do końca następnego dnia roboczego. To nie jest dobra wola instytucji finansowej, lecz ustawowy obowiązek – wyjaśnia Olga Matyjaszczyk-Jendrasiak.

Autoryzacja to nie to samo co uwierzytelnienie

W praktyce spory między klientami a bankami często koncentrują się wokół jednego zagadnienia – czy transakcja była autoryzowana.

Warto wyraźnie rozróżnić autoryzację od uwierzytelnienia. To, że ktoś potwierdził operację kodem SMS czy w aplikacji, nie oznacza automatycznie, że wyraził świadomą zgodę na transakcję – podkreśla Kamila Morawiec.

Jak wskazują eksperci, ciężar dowodu w tym zakresie spoczywa na banku. To instytucja finansowa musi wykazać, że transakcja była autoryzowana, a nie jedynie prawidłowo uwierzytelniona technicznie.

Aktualne stanowisko UE: zwrot ma być zasadą

Najnowsze podejście potwierdzają również instytucje europejskie. W opinii rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE z 5 marca 2026 r. wskazano, że zwrot środków powinien być standardem, a nie wyjątkiem.

Bank może odmówić jedynie w sytuacji, gdy posiada uzasadnione dowody, że klient działał umyślnie lub dopuścił się rażącego niedbalstwa. Co istotne – nawet jeśli środki zostaną zwrócone, bank może dochodzić ich odzyskania w późniejszym postępowaniu.

Reaguj szybko – to decyduje o wyniku sprawy

Eksperci są zgodni: kluczowe znaczenie ma czas reakcji.

Im szybciej klient zgłosi nieautoryzowaną transakcję i zabezpieczy dowody, tym większe ma szanse na odzyskanie środków i skuteczne dochodzenie roszczeń – podsumowuje Olga Matyjaszczyk-Jendrasiak.